Siedziałam przy stole z grupą znajomych mojej kuzynki. Podróżnicy, ciekawi świata, ludzie zaangażowani lokalnie, pełni opowieści o wyprawach już zrealizowanych i tych, które wypełniają ich kalendarz marzeń. I nagle pada pytanie: Jakie jest najpiękniejsze miejsce, w którym byłaś? Gdzie warto pojechać?
Wyszukuję w pamięci pocztówkowe krajobrazy. Ocieram się myślami o kaniony, rozległe jeziora, dotykam szczytów Himalajów i bezkresu pustyń. Przeskakuję pamięcią z jednego miejsca do drugiego, by poczuć na nowo to ukłucie w sercu, przypomnieć sobie ten moment zachwytu i otwarcia się na świat.
Najpiękniejsze miejsce? Chwila ciszy wciąż trwa. Czuję, że powinnam już coś odpowiedzieć. Mój uśmiech na twarzy słabnie, a ja, by zyskać na czasie, zadaję pomocnicze pytania. Przecież znam tyle miejsc, dlaczego mam taki problem z odpowiedzią? – myślę.
Bo nie wiem. Nie wiem, do jakiego miejsca warto pojechać, jakie wybrać, planując kolejną podróż. Przymykam oczy na sekundę i zadaję sobie pytanie: Kiedy czułam się szczęśliwa w podróży?
I nagle to się wydarza. Zalewa mnie fala wspomnień. Przypominam sobie muzykę i śmiech przy ogniu. Nawoływanie baranów na hali i galop w towarzystwie pasterza. Obiad na podłodze u poznanej rodziny i serdeczną komunikację pozawerbalną. Litry herbaty na pustyni w akompaniamencie ciepłych, radosnych głosów. Nie rozumiałam wówczas nic, a jednocześnie czułam się bezpieczna i szczęśliwa.
To napotkani ludzie sprawiali, że miejsce stawało się piękne. To ludzie zmieniali moje doświadczenia w coś wyjątkowego.
Poznaj Marakame – lidera społeczności Wiraritari, spotkanego w podróży, który stał się moim nauczycielem: Zaufać życiu. Czego nauczył mnie duchowy przewodnik z Meksyku? i Don Otilię z Peru, która leczy roślinami: Dona Otilia o roli kobiety: „Jest odpowiedzialna za dom”. W jakim sensie? Odpowiedź Cię zaskoczy!
Zwykle w podróży nie ma czasu, by zatrzymać się na dwa tygodnie w jednym miejscu, przeprowadzić głębokie rozmowy o życiu, czy zrozumieć się na wskroś, pomimo różnic kulturowych. Bo to też nie o to chodzi w spotkaniu, by zrozumieć. To bardziej chwile, wspólne momenty. Spacer w milczeniu z mnichem o poranku, by wspólnie nakarmić ptaki, spotkanie z dziewczynką na moście pełne zabaw i radości, taniec z dziećmi przy ognisku. To te chwile, gdy nasze światy się łączą, przenikają w zwykłym spotkaniu człowieka z człowiekiem. Jest tylko teraz, muzyka, szum, pot, śmiech, łzy, dotyk, cisza.
Wówczas czuję się częścią społeczności, częścią miejsca, częścią świata. Czy masz podobnie?
Podobne artykuły
Polecane wyprawy
Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.

